Chaotyczny myśliciel w niezrozumiałym świecie.
Kategorie: Wszystkie | Bełkot | Dziennik | Nihongo | Paranoja | Polityka
RSS
poniedziałek, 22 października 2018
Ślady zapisów

Technologia… w pracy poszło w końcu, ale za to w domu się coś zakleszczyło w KDE i konsole pisało na dysk parę megabajtów na sekundę przy każdej ekspozycji okna przez dobrą minutę. Na dodatek w ogóle nie było tego widać w strace, pisało gdzieś po jakimś zmapowanym pliku. A terminal z niczym nie uruchomionym nie powinien mapować plików, do których może pisać. W końcu skasowałem wszystkie cache jakie były w /proc/pid/map_files/ i uruchomiłem ponownie, i na razie działa. Po aktualizacji się to zrobiło, może się shadery jakieś nie zinwalidowały prawidłowo i wpadało w jakąś pętlę regeneracji. Trzeba mieć nadzieję.

Jednak swoją drogą nie ma to jak kopie zapasowe, jeśli chodzi o łatwość kasowania przypadkowych rzeczy. Dobrze, że to w końcu postawiłem, i tak ileś lat miałem szczęście, że nie straciłem za wiele. Oprócz tego, że dzisiaj czas straciłem, pewnie nie pogram w ogóle… dlaczego kupiłem Disgaea 5 na Steam? Dobra tam. Może uda się mniej jeść za to w tym tygodniu. Waga powoli pnie się do góry. Ale pasek u spodni się dopina jeszcze jak powinien, więc przynajmniej nie idzie prosto w brzuch.

Ale znowu zaczynają te programy KDE pisać na dysk. Dziwne to bardzo. W sumie nie wiem, czy to kasowanie pomogło, czy restart? Mógłbym utworzyć tymczasowego użytkownika, i zobaczyć, czy na względnie czystych ustawieniach będzie się powtarzać, ale spać iść trzeba. Ale jeszcze sprawdziłem, na nowym profilu to samo, więc w globalnej konfiguracji coś wysypało się. Albo bug w KDE.

niedziela, 21 października 2018
Zapętlanie zdarzeń

Wybory, co za. Ale poszedłem zagłosować. Okaże się. Też większość weekendu się rekompilowało KDE głównie, a tak naprawdę to większość tego czasu webkit i chromium, ale cóż. KDE się coraz bardziej sypie jakoś. Pewnie powinienem kiedyś wyzerować instalację albo coś, ale jak miałbym to robić to bym przeszedł na laptopie na xfce, głównie z lenistwa mi się nie chce.

Jutro do pracy. Tydzień zapowiada się interesująco. A połowa następnego jeszcze bardziej. Już to pisałem, ale nadal tak jest. Trzeba mieć nadzieję, że na mnie aż tak nie spadnie.

sobota, 20 października 2018
Progresja dekonstrukcji

No, udało się pobiegać. W ogóle jakoś wstałem bez żadnych budzików przed wschodem słońca. Przyzwyczajenie. Poza tym nic jakoś. Może to i lepiej, przyszły tydzień w pracy może być dziwny. A jeszcze przyszły te trzy dni to w ogóle. Na drugiego listopada urlop jednak, co tam.

piątek, 19 października 2018
Warstwy wirtualizacji

No, weekend! Technologia w pracy jako tako. Poza tym jakoś osłabienie fizyczne postępuje, nawet nie chciało mi się pompek robić. Jutro może chociaż biegać pójdę.

czwartek, 18 października 2018
Stosy metalu

Już czwartek? Technologia w pracy trochę ruszyła, w domu komputer działa, nie jest źle. Tylko nie mogę przestać jeść, mimo że waga pnie się do góry. Może w sobotę pobiegam i się wybiję jakoś z apetytu. Chociaż też ogólnie fizyczne osłabienie nadal, marnie. No nic, jakoś to będzie. Drugiego listopada może jednak dzień urlopu, nie ma co w piątek po święcie do pracy jechać, i tak prawie nikogo nie będzie.

środa, 17 października 2018
Szumy przyczyn

W pracy technologia się sypie, ale w odróżnieniu od technologii sypiącej się w domu na swoim kawałku się znam, a na kawałkach na których się nie znam znają się inni ludzie, którzy za nie odpowiadają. Więc tam jest lepiej. Dopóki się nie okaże, że w przyszłym tygodniu nadgodziny. Ale tydzień to co tam. Zwłaszcza, że drugiego listopada chyba wezmę ten jeden dzień urlopu.

I znowu zjadłem za dużo, nie mogę wyjść ze spirali cukrów chyba. I kontrola impulsów w ogóle. Po co kupiłem remaster Resonance of Fate? A dobra tam, niematerialny materializm pomaga na nastrój. Mogło być gorzej, mogłem kupić więcej japońskich książek, których nie umiem czytać. Nadal. WaniKani jakoś idzie, ale gdzie gramatyka. Poza tym nawet kanji mocno zdezintegrowane.

Fizycznie na dodatek osłabienie jakieś. Może jakieś skutki uboczne pogody, albo szczepionki przeciw grypie, ale kto wie co. Dobra, jakoś to będzie. Pracować trzeba, z technologią walczyć, może też się jakoś uda nie utyć.

wtorek, 16 października 2018
Wirowanie komponentów

Chaos i zamieszanie, ale jakoś idzie. Miałem nadzieję mniej jeść, ale jakoś nie idzie. Dobra, jeszcze tragicznie nie jest. Pracować, pracować, po końcu miesiąca temat się zmieni i będzie ciekawiej.

Komputer nadal działa i z jakiegoś powodu kupiłem Hand of Fate 2. Mimo że nie przeszedłem pierwszego. I Cross Code. I mnóstwa różnych gier. Dlaczego kupiłem remaster .hack kiedyś tam i ani razu go nie uruchomiłem nawet? Cóż, kontrola impulsów.

poniedziałek, 15 października 2018
Krzywienie blach

W pracy po urlopie wszystko w normie, niewiele się zmieniło przez dwa tygodnie. No i dobra. Co prawda jakoś słabo się wyspałem, nie mogłem zasnąć, a potem się jeszcze budziłem w nocy co jakiś czas… dziwne. Przynajmniej wstałem przez to przed budzikiem. Ciemno rano, dość szybko się robi ciemno po południu, jesień jest. Nie ma lekko. Przynajmniej karty miejskiej nie zapomniałem kupić. Co prawda w końcu pociągiem później niż latem, wyszedłem z domu pięć minut później, ale co tam. I tak byłem pierwszy w pracy.

niedziela, 14 października 2018
Medytacja nad listami

Jutro do pracy. Może to i lepiej? Za dużo urlopu jednym ciągiem i zaczynam mieć za dużo czasu, żeby myśleć, i zaczynają się włączać stany lękowe i takie tam. A może to zmiana pogody. Albo jesień, chociaż dzisiaj jeszcze akurat słonecznie. Za to wróciłem do próby medytacji, co samo w sobie chyba nie bardzo idzie, ale za to schudnięcie i w ogóle, prawie udało się pozycję lotosu osiągnąć. Prawie. Może bez przesady, zawsze miałem względnie sztywne kolana.

Kiedyś chciałem więcej na blogu pisać, ale mi przeszło. Zresztą blogów nikt nie czyta. Spojrzałem w ogóle na strony bloxa z ciekawości, i podobno w kategorii "pamiętnik osobisty" mój blog jest drugi pod względem listy czytelników? Jakoś wątpię. Patrzę sobie na listę pamiętników w kolejności ostatnio opublikowanych wpisów. Od mojego ostatniego wpisu kilkanaście wpisów. Naprawdę media społecznościowe zjadły blogi. Albo blox nigdy nie był aż tak popularny, w sumie założyłem przypadkowo tu blog dawno temu i potem nie patrzyłem, jakie platformy funkcjonują.

Co prawda kiedy ja przypisałem blog do kategorii? Może przy tworzeniu. Nie pamiętam nawet. Dlaczego na liście blogów posortowanych według najnowszego wpisu są blogi bez wpisów? Dodałem dwa blogi z wpisami do czytnika rssów, bo czemu nie… w końcu płacę te ileśtam rocznie za konto The Old Reader głównie po to, żeby monitorował te wszystkie martwe strumienie blogów, których nikt nie pisze. Poważnie, mam ich ze trzysta, z których aktualizowane regularnie jest może piętnaście. Gdzie przez regularnie mam na myśli, że miały aktualizację w ciągu ostatnich paru miesięcy.

Niby nie dodawałem specjalnie ostatnio, większość jest sprzed lat. Ale i tak liczba blogów, które mają jeden lub dwa wpisy jest bardzo wysoka. Nie, żeby to było specjalnie zaskakujące. Wymyślić temat do pisania nie jest łatwo, a nie każdy potrafi się tym nie przejmować na tyle, by pisać nonsensy codziennie jak ja. Trzeci blog dodany. Ludzie blogi piszą, jedni lepiej, drudzy gorzej… przynajmniej jeśli chodzi o pisownię i gramatykę. Akurat pamiętnik to pamiętnik i nie może być lepszy lub gorszy w byciu pamiętnikiem. No, powiedzmy.

O, jeden z blogów, na którym napisałem komentarz został skasowany. A przecież nie był negatywny specjalnie? Może to zbieg okoliczności. No nic. Jutro do pracy po dwóch tygodniach urlopu, jednak jak nie pracuję, to wstaję trochę później. A już ciemno rano. Ciekawe, czy uda się wstać te dwadzieścia po piątej? Niby nie muszę aż tak rano wstawać, ale jakoś się przyzwyczaiłem przez lato powtarzać rano WaniKani, a w pociągu nie zdążę… tyle że prze te dwa tygodnie blok ranny się przesunął, bo wstawałem później. Więc i tak nic z tego.

sobota, 13 października 2018
Składanie strzałek

Przynajmniej tym razem poszedłem biegać, przez cały zeszły tydzień jakoś nie wyszło. Jakoś dziwnie ciepło, słońce świeciło, i w ogóle. Chaos w pogodzie. W sumie wysokie ciśnienie atmosferyczne, może też dlatego się dziwnie czuję. Albo skutki uboczne szczepionki przeciw grypie.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 468
Archiwum
O autorze

Ramarren

.