Chaotyczny myśliciel w niezrozumiałym świecie.
Kategorie: Wszystkie | Bełkot | Dziennik | Paranoja | Polityka
RSS
niedziela, 29 stycznia 2012
Wnętrze zewnętrza

Otworzyli stadion czy coś? Nie wygląda na specjalnie wykończony. Jako obiekt sportowy mnie specjalnie nie interesuje, ale jako projekt budowlany, może nie skończyli, ale przynajmniej coś zbudowali.

Zacząłem też powtarzać w końcu. Co prawda głównie patrząc na Wikipedię, bo notatki co prawda nawet robiłem i wiem, gdzie są, ale to nie ten poziom przeglądowy. Co prawda te pytania są dość przypadkowe. W ogóle mam nadzieję, że znalazłem właściwą listę. Pomijają zupełnie czysto matematyczne rzeczy, i może to i lepiej. Ale też całe sekcje fizyki. Głównie w ogóle mechanika klasyczna i kwantowa, fizyka statystyczna, trochę elektromagnetyzmu, fizyka ciała stałego i parę przypadkowych tematów, których w ogóle nie pamiętam, żebym miał. Niby bez problemu. Co prawda zostały mi trzy dni. Być może. Jutro ma być odpowiednia osoba w dziekanacie, to się dowiem.

Wnętrze zewnętrza stadionu

sobota, 28 stycznia 2012
Potencjalność inercji

Cztery dni tak naprawdę zostały, a ja nadal prawie nic nie powtórzyłem. Marnie. Proszę się o kłopoty. I nawet nie wiem, dlaczego, inercja?

piątek, 27 stycznia 2012
Potencjalność przesunięć

Świat podważa moją motywację do nauki nadal. Mróz głęboki się nagle zrobił. Na dodatek odpowiednia pani w dziekanacie jest na urlopie, więc tam nikt nie wie, czy mój egzamin w ogóle jest i kiedy. Najwyżej się przesunie. Albo nawet nie, bo ma wrócić w poniedziałek. Tylko nie mam pojęcia, czy jest komisja w końcu zebrana i w ogóle. No, komisja, promotor, recenzent i przedstawiciel dziekana na pół godziny, więc problemu jako takiego nie ma. Chyba. Jakoś to będzie.

czwartek, 26 stycznia 2012
Konwekcja

Nie dobrze… wstałem nawet raniej niż zwykle ze szczerym zamiarem powtarzania, ale nie wyszło. Nie wiem, dlaczego. To nawet nie ten sam problem, co miałem z pracą nad pracą, bo przynajmniej powtarzanie zadanej listy tematów ma względnie małe części które mógłbym atakować oddzielnie.

Ale najpierw się rozproszyłem, pomagając swoją drogą losowej osobie z internetu rozwiązywać zadania z prądu na poziomie co prawda szkoły mniej więcej wyższej, i nie wiem dlaczego akurat to pamiętam… podstawowa teoria obwodów zawsze była jakoś tak elegancka. Co prawda prądu zmiennego nie pamiętam. Oprócz słów reaktancja i impedancja. W każdym razie to zupełnie nie ten zakres.

I jakiś inny człowiek też napisał maila pytając, czy nie mógłbym pomóc z Maximą ze wszystkiego. Kiedyś tam napisałem krótki kurs, czy jak by nie tłumaczyć słowa "tutorial", który nadal jest w sieci, bo wydział nie kasuje stron studentów widocznie. Kiedy to było. Niewiele pomogłem, bo problem był z transferu ciepła w wielowarstwowym rurociągu napisany mało precyzyjnie przez kogoś, komu specjalnie nie zależy. Co też jest swoją drogą nie z tego zakresu wiedzy, jaki jest potrzebny do pytań z ogólnego przebiegu studiów, i w ogóle nie pamiętam, żebym miał konwekcyjną wymianę ciepła. Kontaktowy, owszem, radiacyjny to w ogóle chyba jest na liście tematów, które powinienem powtórzyć, ale konwekcja prawie na pewno nie.

Co mi się dzieje akurat… najpierw to zatrucie pokarmowe mnie wytrąciło. A teraz to i w ogóle, co nie tyle mi zajęło czas, bo nie zajęło oczywiście, ale się rozproszyłem i szczera chęć powtarzania, a raczej nie tyle powtarzania, co generowania notatek do powtarzania, chociaż samo zrobienie notatek powinno większość tego przypomnieć, bo w końcu przebieg ogólny studiów to pierwsze trzy lata, a nawet nie to, bo to tylko obowiązkowa część a przecież już wybór wykładów się na fizyce od drugiego roku zaczynał do pewnego stopnia. Się rozproszyła.

Problem z wewnętrzną dyscypliną swoją drogą mam taki, że zamiast robić coś, co wiem, że powinienem, próbuję się powstrzymywać od robienia wszystkiego innego. Co się nigdy nie udaje, bo nawet jak się powstrzymam od grania w gry komputerowe, grania w gry na przenośnej konsoli, co w ogóle nie jestem nawet pewien dlaczego jest inną kategorią działania i czytania przypadkowego internetu, to zwykle się zaczytuję w jakiejś książce. Czasami nawet zaczynam oglądać telewizję. W zasadzie chyba tylko oglądam telewizję jako działalność zastępczą, i jaki to ma sens? Na dodatek śnieg i mróz, więc nawet nie chce mi się wyjść na spacer, to przynajmniej zdrowe.

W każdym razie, sześć dni. Zakładając, że nic nie wyskoczy. Jutro na wydział muszę pojechać się spytać, czy się w ogóle coś nie posypało. Jakoś to będzie. Tylko co ja robiłem przez zeszły tydzień, odkąd złożyłem pracę? Mam fatalne poczucie czasu, nie potrafię jakoś objąć odcinków dłuższych niż tydzień. Nie wróży to najlepiej na przyszłość.

Się rozpisałem… cóż, stres, narzekanie, takie tam. Przynajmniej moje życie pozbawione jest poważnych problemów.

środa, 25 stycznia 2012
Maksymalizacja

Wyzdrowiałem zupełnie, to zawsze coś. Czyli zatrucie pokarmowe, nie wirus. Co prawda się nie wziąłem za powtarzanie do ostatecznego egzaminu… jeszcze tydzień. Ale ile tego może być, pytanie z przebiegu studiów trwa dziesięć minut, wiec niezbyt głębokie. Przynajmniej pracę pamiętam. Co prawda marnie mi zawsze szło odpowiadanie pod wpływem stresu, ale cóż.

wtorek, 24 stycznia 2012
Spadające tematy

Już myślałem, że mnie dopada stres związany z egzaminem magisterskim, ale okazuje się, że to zatrucie żołądkowe. Albo jakiś wirus. Albo oba. Mimo to pojechałem na uczelnię, i jakoś to się toczy. Może to był średni pomysł, bo jak wróciłem, to mam trzydzieści siedem i siedem stopni gorączki, ale co tam. Co prawda jak mam w takim stanie powtarzać cały przebieg studiów? Mam nadzieję, że wyzdrowieję szybko, bo ogólnie to nic mi nie jest, tylko nagle gorączka. I nic nie jadłem cały dzień bo żołądek. Cóż.

poniedziałek, 23 stycznia 2012
Kładka nad lawą

Niedobrze, nie powtarzam do ostatecznego egzaminu, a czasu się robi coraz mniej. Niby z tego co opiekun mówi nie wymaga się specjalnie głębokiej wiedzy, i może to i było lata temu ale byłem na wszystkich wykładach, to może coś z nich wyniosłem. Ale muszę oprzytomnieć. Jeszcze jakby nie zima. No nic. Jutro się dowiem w ogóle, czy termin się nie przesunął.

niedziela, 22 stycznia 2012
Wektory obrotu

I nadal nie mogę się zebrać. Śnieg. Deszcz. I w ogóle. Nie zdam egzaminu magisterskiego, to by było dopiero bez sensu. Ale jeszcze. W ogóle jakoś na początku tygodnia muszę tam pójść sprawdzić, czy nie utknęło coś znowu.

sobota, 21 stycznia 2012
Konfuzja dwa

Za późno poszedłem spać, za późno wstałem, marnie się czuję, śnieg pada. Niech sobie pada, ale ciśnienie skacze.

piątek, 20 stycznia 2012
Kamienne tunele

Bleh, wstałem późno i ledwo. Nawet nie wiem, dlaczego. Byle do wiosny. Tylko egzamin magisterski się zbliża szybko. Ale jakoś to będzie.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 222

Ramarren ramarren@jabster.pl

Tu kiedyś było archiwum z wpisami, ale dawno go nie aktualizaowałem, i na dodatek jak ostatnio sprawdzałem to miejsce sieciowe Neostrady, gdzie to trzymałem, nie działa. Zresztą, po co komu archiwum? .